Można poświęcić wiele czasu na dopracowanie treści ulotki, a następnie osłabić jej czytelność na etapie projektu graficznego.
Bo pacjent nie korzysta z treści PIL w Wordzie. Korzysta z konkretnej ulotki, którą wyjmuje z opakowania leku.
To, jak informacja została przedstawiona, może pomóc mu szybko do niej dotrzeć – albo sprawić, że nawet prawidłowo napisana treść stanie się trudna do odnalezienia i wykorzystania.
Pacjent dostaje ulotkę, nie tekst w Wordzie
W Regulatory Affairs dużo uwagi – słusznie – poświęca się treści.
Czy ulotka jest zgodna z ChPL? Czy zastosowano właściwy wzór QRD? Czy informacje zostały prawidłowo przedstawione?
Ale pacjent nie otrzymuje samej treści.
Otrzymuje gotowy dokument.
I nie zawsze czyta go spokojnie od pierwszego do ostatniego zdania. Często sięga po ulotkę, ponieważ szuka konkretnej odpowiedzi – czasem w sytuacji niepewności lub stresu.
Może chcieć sprawdzić dawkowanie. Może niepokoić go działanie niepożądane. Może potrzebować informacji, co powinien zrobić w konkretnej sytuacji.
Wtedy nie wystarczy, że właściwa informacja jest w ulotce.
Pacjent musi móc szybko do niej dotrzeć – właśnie wtedy, kiedy jej potrzebuje.
I tu projekt graficzny przestaje być kwestią estetyki.
Dobra treść może stracić czytelność w projekcie graficznym
Informacja może być prawidłowa medycznie i regulacyjnie, a mimo to trudna do wykorzystania.
Sposób jej przedstawienia wpływa na to, jak użytkownik postrzega strukturę dokumentu, gdzie kieruje uwagę i jak sprawnie porusza się po ulotce.
Dlatego treści i projektu graficznego nie warto traktować jak dwóch niezależnych światów.
Pacjent nie widzi osobno „contentu” i „layoutu”. Widzi ulotkę.
Jeżeli projekt wspiera logikę informacji, łatwiej z niej korzystać. Jeżeli z nią konkuruje – nawet dobrze przygotowana treść może stracić część swojej skuteczności.
„Treść zaakceptowana” nie zawsze oznacza „ulotka gotowa”
Z perspektywy Regulatory Affairs to ważne rozróżnienie.
Akceptacja treści jest istotnym etapem projektu. Nie odpowiada jednak jeszcze na pytanie, jak dokument będzie funkcjonował w swojej finalnej formie.
Europejskie wytyczne dotyczące readability odnoszą się do badania materiału reprezentatywnego dla ulotki, która ma być rzeczywiście dostarczana użytkownikowi.
To logiczne.
Jeżeli chcemy sprawdzić, czy pacjent potrafi korzystać z ulotki, powinniśmy oceniać ulotkę, a nie abstrakcyjną treść oderwaną od sposobu jej prezentacji.
Dlatego:
„treść PIL jest gotowa”
i
„ulotka jest gotowa”
nie zawsze oznaczają ten sam etap.
Projekt graficzny spotyka się z Metodą 3Z już na pierwszym kroku
W PHARMBICON patrzymy na informację dla pacjenta przez trzy kolejne etapy:
ZNALAZŁ → ZROZUMIAŁ → ZASTOSUJE
Projekt graficzny ma szczególne znaczenie już przy pierwszym:
ZNALAZŁ.
Bo zanim pacjent będzie mógł zrozumieć informację i na jej podstawie postąpić, musi najpierw do niej dotrzeć.
Dobry projekt graficzny nie zagwarantuje zrozumienia treści.
Ale nawet najlepsza treść niewiele pomoże, jeśli pacjent ma trudność z jej odnalezieniem.
Projekt graficzny nie ma być „ładny”. Ma pomagać informacji działać
To chyba najważniejsza różnica.
W materiale przeznaczonym dla pacjenta estetyka nie jest celem samym w sobie.
Ulotka może wyglądać nowocześnie, a jednocześnie być trudna w użyciu. Może też być wizualnie oszczędna i pozwalać użytkownikowi sprawnie dotrzeć do potrzebnej informacji.
Dlatego właściwe pytanie nie brzmi:
„Czy ta ulotka dobrze wygląda?”
ale:
„Czy sposób jej zaprojektowania pomaga pacjentowi korzystać z informacji?”
To znacznie bliższe temu, czym w rzeczywistości jest readability.
Podsumowanie
Treść ulotki i jej projekt graficzny pełnią różne funkcje, ale pacjent doświadcza ich jednocześnie.
Dobra treść nie wystarcza, jeśli trudno do niej dotrzeć. Dobry projekt graficzny nie zastąpi dobrej treści.
Pacjent potrzebuje obu.
Projekt graficzny nie jest dekoracją. Jest częścią sposobu, w jaki informacja dociera do pacjenta.